Kiedyś już na beardedwolf.pl (Gen Z, milenialsi i przeszłość – w metrze Budapesztu każdy ma swoje miejsce) opowiadałem o mojej wyprawie, ale wracam do tematu z nieco innej strony. Tym razem weekendowy wypad ze znajomymi miał też wymiar naukowy – zbierałem materiały do pracy magisterskiej, a podróż stała się pretekstem do odkrywania nowych miejsc. Po drodze, na trasie z Jasła do Budapesztu, zrobiłem sobie przerwę w sercu słynnego regionu – Tokaju.
Byłem tam pod koniec kwietnia, więc winorośl dopiero zaczynała swój rozwój, a winnice miały świeżą, wiosenną zieleń. To idealny moment, by poczuć puls tego miejsca zanim rozkwitnie pełnią sezonu. Disznókő – winnica o wielowiekowej tradycji – okazała się świetnym miejscem na zatrzymanie się, złapanie oddechu i zrobienie kilku zdjęć, które później będą nie tylko ilustracją, ale i zapisem emocji tej krótkiej, ale intensywnej podróży.
Disznókő – przerwa w drodze do Budapesztu, która zmienia perspektywę
Czasami najlepsze wspomnienia z podróży rodzą się wtedy, gdy na chwilę zboczysz z głównej trasy. W drodze z Jasła do Budapesztu, gdzieś pomiędzy kawą z termosu a rozmowami o wszystkim i niczym, padła decyzja: „A może zobaczymy Tokaj?”. To była ta chwila, gdy zamiast pędzić przed siebie, skręciliśmy w stronę winnic, które od wieków opowiadają własne historie – wolniejsze, starsze, pachnące jesiennym powietrzem i popiołem wulkanów.
Wjeżdżając do posiadłości Disznókő, ma się wrażenie, że czas zwalnia. Wokół rozciągają się pagórki pełne winorośli, a w sercu winnicy wyrasta potężny, wulkaniczny głaz – właśnie od niego wzięła się nazwa tego miejsca. „Disznókő” znaczy „skała dzika”, ale dla mnie stała się symbolem czegoś innego – nieustępliwości i siły natury, która od stuleci kształtuje smak tutejszych win.
Tokaj – kraina, która żyje własnym rytmem
Tokaj to nie tylko region winiarski. To kraina legend i drobnych cudów. Tutaj każdy wschód słońca zaczyna grę światła na liściach winorośli, a każdy powiew wiatru przypomina, że tradycje sięgają tu średniowiecza. Już w 1413 roku wspominano o winnicy Disznókő, a dziś – dzięki wizji AXA Millésimes – łączy ona wielowiekowe dziedzictwo z nowoczesnym podejściem do produkcji wina.
Nie jestem znawcą. Patrzę na to miejsce oczami amatora, kogoś, kto widzi więcej w kolorze bursztynowego wina niż tylko smak – widzi czas, który zatrzymał się w butelce.
Jakie wina tu spotkasz?
W Disznókő poznaliśmy nazwy, które wcześniej brzmiały dla mnie jak zaklęcia: Furmint, Szamorodni, Aszú, Eszencja…
- Furmint – król Tokaju. To szczep winorośli, który potrafi być zarówno wytrawny i mineralny, jak w Disznókő Tokaji Dry Furmint, jak i słodki, kiedy pozwoli mu się dojrzeć i złapać oddech jesiennej mgły. Furmint daje wina o wyjątkowej kwasowości i potencjale starzenia – to taki winny odpowiednik filozofa, który z każdym rokiem mówi coraz mniej, ale jego słowa mają coraz większy ciężar.
- Szamorodni – słowo, które po polsku znaczy „jak się urodziło”. To wino powstaje z całych kiści, w których zdrowe winogrona mieszają się z tymi pokrytymi szlachetną pleśnią (Botrytis cinerea). Może być wytrawne lub słodkie, ale zawsze ma w sobie lekki posmak jesieni, orzechów i suszonych owoców.
- Tokaji – to nazwa chroniona, tak jak szampan z Szampanii. Tokaj to nie tylko miejsce – to tradycja, styl, sposób patrzenia na wino.
- Aszú – tu zaczyna się magia. To wino powstaje z ręcznie zbieranych, zasuszonych winogron porażonych „szlachetną pleśnią”, które są niczym skarby jesieni. Aszú jest słodkie, bogate, ale zawsze ma w sobie świeżość i kwasowość, które balansują tę słodycz.
- Puttonyos – to stara miara słodyczy Aszú. Dawniej oznaczała liczbę koszy (puttonyos) winogron Aszú dodanych do beczki moszczu. Dziś określa zawartość cukru – im wyższa liczba, tym bardziej słodkie i skoncentrowane wino. 5 Puttonyos to harmonia między słodyczą a kwasowością, a 6 Puttonyos to już wino-mistrz, pełne miodu, fig i kandyzowanych owoców.
- Eszencja – to eliksir. Nie jest winem w klasycznym sensie. To sok, który sam wypływa z winogron Aszú, gęsty jak miód, słodki jak pamięć o pierwszej miłości. Pije się go kropla po kropli, bardziej jak poezję niż jak napój.
- Aszú V.P.T.S. – skrót oznaczający „Very Fine Aszú”. To selekcja najlepszych beczek, wyraz wszystkiego, co Tokaj ma najlepszego.
Hattyús, Dorgó i Sárga Borház – historie w butelkach
Każda z tych nazw to inna opowieść – trzy ścieżki prowadzące w głąb Tokaju, trzy spojrzenia na ten sam krajobraz wina, ale z różnych perspektyw.
Hattyús to łagodność i subtelność, jak spokojna tafla jeziora o poranku. Wina z tej serii – od Late Harvest Furmint po Tokaji Aszú 5 Puttonyos – mają w sobie lekkość, która sprawia, że można je czytać jak pierwsze strony książki o Tokaju. Są owocowe, miękkie, często pełne aromatów pigwy, moreli i miodu, ale jednocześnie nie przytłaczają. To świetne wprowadzenie dla kogoś, kto chce zrozumieć tokajski charakter bez zanurzania się od razu w pełną złożoność Aszú.
Dorgó to inna historia – bardziej wyrazista, z mineralnym pazurem i akcentami, które przypominają o wulkanicznej glebie regionu. Dorgó Tokaji Aszú 5 i 6 Puttonyos to wina o większej głębi i strukturze, skierowane do tych, którzy chcą odkryć w Tokaju coś mocniejszego i bardziej charakternego. Tu nie ma miejsca na przypadkowość – to smak dojrzewający jak opowieść, w której każdy rozdział jest gęsty od znaczeń.
A Sárga Borház, czyli „Żółty Dom Wina”, to coś pomiędzy – to brama do Tokaju. Ta linia win obejmuje zarówno lżejsze Late Harvest, jak i słodkie Édes Szamorodni, a także klasyczne Aszú (w wersji 5 i 6 Puttonyos) oraz monumentalną Eszencję. Sárga Borház to wina, które nie boją się opowiadać o tradycji, ale jednocześnie są na tyle przystępne, że nawet ktoś, kto nigdy wcześniej nie słyszał o Tokaju, może zakochać się w ich smaku.
Każda z tych serii to jak inny rozdział tej samej księgi – Hattyús to prolog, Sárga Borház to rozwinięcie historii, a Dorgó to jej najgłębszy, najbardziej refleksyjny fragment.
Filozofia w kieliszku i w podróży
Nie próbuję udawać eksperta. Dla mnie to była przerwa w podróży – między Jasłem a Budapesztem, między codziennością a chwilą zatrzymania. Zatrzymaliśmy się z grupą znajomych, by zrobić kilka zdjęć. Kiedy stoisz pośrodku tych winorośli, patrzysz na wzgórza i czujesz, że czas tu płynie inaczej. To nie jest miejsce, które „odwiedzasz”. To jest miejsce, które pozwala ci się zatrzymać i pomyśleć o tym, że wino – tak jak życie – dojrzewa, kiedy dasz mu czas.
Nie jestem podróżnikiem – jestem fotografem, a Tokaj i winnice Disznókő to miejsce, które aż prosi się o to, by je uchwycić. Skała dzika, jesienne liście i rzędy winorośli tworzą kadry, które wyglądają jak wyjęte z opowieści o dawnych czasach. Fotografia podróżnicza w takim miejscu to nie tylko zdjęcia, ale zapis emocji i chwil. Kiedy stoisz między winoroślami, patrzysz przez obiektyw i widzisz, jak słońce prześwieca przez bursztynowe owoce Furmintu, wiesz, że te obrazy są jak wina Aszú – dojrzewają w pamięci z czasem.
Informacje praktyczne – gdzie odwiedzić Disznókő?
Jeśli kiedyś wybierzesz się w podróż do Tokaju, koniecznie zaplanuj wizytę w winnicy Disznókő. Znajduje się ona pod adresem: Mezőzombor, Disznókő dűlő 37, 3931, Węgry. To miejsce, gdzie historia łączy się z naturą, a tradycja winiarska sięga ponad 600 lat.
Na oficjalnej stronie disznoko.hu znajdziesz aktualne informacje o zwiedzaniu, degustacjach i wydarzeniach. Wizyta tutaj to nie tylko szansa na poznanie wyjątkowego terroiru Tokaju, ale też możliwość zgłębienia sekretów produkcji legendarnych win takich jak Tokaji Aszú, Furmint czy Eszencja.
To idealny przystanek dla każdego miłośnika wina, fotografii i podróży – nawet jeśli jesteś amatorem, tak jak ja, warto zatrzymać się i posłuchać historii, które kryją się w każdej butelce.








