Palestyna w Jaśle. Dziewczyny z SB. Jerusalem Volleyball na Międzynarodowym Festiwalu Sportu Jasło 2026

JasłoMiędzynarodowy Festiwal Sportu w JaślePalestyna w Jaśle. Dziewczyny z SB. Jerusalem Volleyball na Międzynarodowym Festiwalu Sportu...

Są takie momenty w sporcie, w których tabela wyników mówi prawdę, ale nie mówi wszystkiego. Pokazuje sety, zwycięstwa, porażki, miejsce końcowe, czasem nazwiska wyróżnionych zawodniczek. Nie pokazuje jednak tego, co dzieje się pomiędzy jednym gwizdkiem a drugim: spojrzeń, emocji, pierwszych rozmów, wspólnego zdjęcia, niepewności przełamanej uśmiechem i tego szczególnego poczucia, że sport potrafi na chwilę skrócić dystans między miejscami, które na mapie wydają się bardzo odległe.

Podczas Międzynarodowego Festiwalu Sportu Jasło 2026 jednym z takich zespołów był SB. Jerusalem Volleyball z Palestyny. Drużyna przyjechała do Jasła na XXV Międzynarodowy Turniej Piłki Siatkowej Dziewcząt, w którym rywalizowały zespoły z Polski, Słowacji, Ukrainy, Norwegii, Serbii, Rumunii, Kazachstanu. Już sama lista uczestników pokazuje, że ten turniej był czymś więcej niż tylko sportową rywalizacją. Był spotkaniem młodych ludzi z różnych stron świata, którzy przywieźli do Jasła własne historie, języki, temperamenty i sposób przeżywania gry.

Palestyńska drużyna rozpoczęła turniej 5 czerwca w grupie A. Na początek zmierzyła się z UKS „MOSiR” Jasło, przegrywając 0:2. Później przyszło zwycięstwo 2:0 z OK. KI 0230 Kikinda z Serbii, a na zakończenie pierwszej fazy porażka 0:2 z ZŠ Alexandra Pavloviča ze Svidníka. Ten bilans dał zespołowi trzecie miejsce w grupie, za drużyną ze Słowacji i gospodyniami z Jasła, a przed zespołem z Kikindy.

Drugiego dnia SB. Jerusalem Volleyball trafił do grupy G, gdzie czekały już bardzo wymagające rywalki: SL SALOS Staniątki, Wisłoka Dębica i KZ GRACJA Uralsk z Kazachstanu. Palestyński zespół przegrał kolejno 0:2 z Wisłoką Dębica, 0:2 ze SL SALOS Staniątki i 0:2 z KZ GRACJA Uralsk. W samych wynikach widać trudność tej fazy, ale nie widać wysiłku, z jakim dziewczyny próbowały utrzymywać rytm, walczyć o każdą piłkę i odnaleźć się w turnieju, który z dnia na dzień stawiał przed nimi coraz mocniejsze sportowe wyzwania.

Ostatni dzień turnieju przyniósł mecze o miejsca. W półfinale o pozycje 13-16 SB. Jerusalem Volleyball ponownie spotkał się z OK. KI 0230 Kikinda i po raz drugi okazał się lepszy od serbskiego zespołu, wygrywając 2:0. W meczu o miejsca 13-14 Palestynki zmierzyły się ze Stovner Sportsklubb Volley Oslo z Norwegii. To było spotkanie, które zakończyło się wynikiem 2:1 dla drużyny z Oslo, a SB. Jerusalem Volleyball zakończył cały turniej na 14. miejscu.

Można na to spojrzeć wyłącznie sportowo: kilka porażek, dwa zwycięstwa, czternasta lokata w końcowej tabeli. Ale można też spojrzeć inaczej. Zespół z Palestyny przyjechał do Jasła, wszedł w międzynarodową rywalizację, rozegrał serię spotkań z drużynami z różnych krajów i został częścią wydarzenia, które dla wielu młodych zawodniczek może zostać w pamięci na długo. W takich turniejach nie chodzi tylko o to, kto stanie na najwyższym stopniu podium. Chodzi też o kontakt z innym stylem gry, inną kulturą sportową, innymi emocjami i inną codziennością.

Bo Międzynarodowy Festiwal Sportu Jasło 2026 to nie tylko harmonogram meczów, hale, gwizdki sędziów i końcowe tabele. To także przestrzeń spotkania. Jasło na kilka dni stało się miejscem, w którym młode zawodniczki z bardzo różnych części świata mogły po prostu być obok siebie: grać, kibicować, rozmawiać, przyglądać się sobie nawzajem i zabrać ze sobą coś więcej niż wynik zapisany w protokole.

Wyróżnionymi zawodniczkami SB. Jerusalem Volleyball zostały Retal Wail Afana i Maryam Musab Khatib. To dwa nazwiska, które warto zapamiętać nie tylko jako turniejową informację, ale jako mały ślad obecności tej drużyny w Jaśle. Wśród wielu zespołów, wielu meczów i wielu sportowych emocji Palestynki zostawiły po sobie obraz drużyny, która przyjechała z daleka, zmierzyła się z mocnymi rywalkami i była częścią czegoś większego niż sam turniej.

Sport czasem bywa prosty: punkt, set, mecz, tabela. Ale czasem, szczególnie w takich wydarzeniach, warto popatrzeć trochę szerzej. Na dziewczyny, które wychodzą na boisko z nazwą swojego klubu na koszulce. Na drużyny, które reprezentują miasta i kraje. Na emocje, których nie da się wpisać do tabeli końcowej. I na to, że przez kilka czerwcowych dni w Jaśle siatkówka naprawdę mówiła wieloma językami.