Audyt WCAG: co realnie sprawdza się na stronie

Dostępność cyfrowaAudyt WCAG: co realnie sprawdza się na stronie

Audyt WCAG to sprawdzenie, czy strona internetowa jest dostępna dla osób korzystających z niej w różnych warunkach i przy użyciu różnych technologii. Nie polega wyłącznie na uruchomieniu automatu i wydrukowaniu listy błędów. Dobry audyt łączy testy techniczne, ręczną ocenę interfejsu, sprawdzenie treści, formularzy, dokumentów, obsługi klawiaturą i sensu komunikatów, które widzi lub słyszy użytkownik.

WCAG, czyli Web Content Accessibility Guidelines, to zestaw wytycznych dotyczących dostępności treści internetowych. W praktyce audyt nie jest jednak egzaminem z teorii dla samej teorii. Ma odpowiedzieć na bardzo praktyczne pytanie: czy użytkownik może dotrzeć do informacji, zrozumieć ją i wykonać potrzebne działanie? Jeśli strona należy do instytucji kultury, takim działaniem może być sprawdzenie programu wydarzeń, zakup biletu, zapis na warsztaty albo pobranie regulaminu. Jeśli to strona firmy, może chodzić o przeczytanie oferty, obejrzenie realizacji, wysłanie zapytania lub znalezienie numeru telefonu.

Automatyczne narzędzia są dobrym początkiem, ale mają ograniczenia. Potrafią wskazać brak atrybutu alt przy obrazku, zbyt niski kontrast, puste linki, błędy w etykietach formularza, problemy z identyfikatorami albo niektóre nieprawidłowości w strukturze HTML. To ważne sygnały, zwłaszcza przy większych stronach, gdzie ręczne wyłapanie wszystkiego byłoby czasochłonne. Automaty nie rozumieją jednak kontekstu tak jak człowiek. Mogą uznać, że obraz ma tekst alternatywny, ale nie powiedzą, czy ten tekst cokolwiek wyjaśnia. Mogą nie zauważyć, że link „czytaj więcej” powtórzony dziesięć razy jest mało użyteczny dla osoby poruszającej się po liście linków.

Ręcznie sprawdza się przede wszystkim sens i zachowanie strony. Jednym z podstawowych testów jest obsługa klawiaturą. Użytkownik powinien móc przejść przez stronę za pomocą klawisza Tab, aktywować linki i przyciski, otworzyć menu, zamknąć okno modalne, wypełnić formularz i wrócić do treści bez użycia myszy. Podczas takiego testu widać rzeczy, których raport automatyczny często nie pokazuje: znikający fokus, pułapkę klawiaturową, nielogiczną kolejność przechodzenia między elementami albo przycisk, który wygląda jak aktywny, ale nie reaguje na Enter czy spację.

Fokus to widoczne oznaczenie elementu, na którym znajduje się użytkownik poruszający się klawiaturą. Jeśli go nie ma, osoba nie wie, gdzie aktualnie jest. To trochę jak chodzenie po budynku bez światła i bez informacji, które drzwi są przed nami. Częstym błędem projektowym jest usuwanie obramowania fokusu, bo komuś przeszkadzało wizualnie. Tymczasem fokus może być estetyczny i zgodny z identyfikacją wizualną, ale musi być wyraźny. W audycie sprawdza się więc nie tylko obecność fokusu, ale też jego kontrast, kolejność i działanie w elementach interaktywnych.

Formularze są jednym z najważniejszych obszarów audytu. Wiele stron ma formularz kontaktowy, zapisy na wydarzenie, newsletter, wyszukiwarkę albo koszyk. Każde pole powinno mieć etykietę, a nie tylko tekst zastępczy wewnątrz pola. Użytkownik powinien wiedzieć, które dane są wymagane, jaki format jest oczekiwany i co poprawić po błędzie. Komunikat „formularz zawiera błędy” nie wystarcza, jeśli nie prowadzi do konkretnego pola. W dobrym formularzu błąd jest opisany jasno: „Wpisz adres e-mail w formacie nazwa@example.pl” albo „To pole jest wymagane”. Audyt sprawdza również, czy komunikaty są dostępne dla czytników ekranu.

Nagłówki na stronie powinny tworzyć logiczną strukturę treści. Nie chodzi o to, żeby każdy nagłówek miał idealny rozmiar wizualny, tylko żeby pomagał w poruszaniu się po stronie. Osoby korzystające z czytników ekranu często przeskakują między nagłówkami, żeby szybko zrozumieć układ. Jeśli strona ma kilka nagłówków pierwszego poziomu użytych przypadkowo albo przeskakuje z H2 do H5 tylko dlatego, że taki rozmiar lepiej wyglądał, struktura traci sens. W audycie sprawdza się, czy nagłówki opisują treść, czy nie są puste, czy nie służą wyłącznie dekoracji i czy ich kolejność odpowiada logice strony.

Linki są kolejnym miejscem, gdzie drobiazgi mocno wpływają na dostępność. Dobry link mówi, dokąd prowadzi. „Pobierz program wydarzenia” jest dużo lepsze niż „kliknij tutaj”. „Zobacz realizację strony dla domu kultury” mówi więcej niż samo „więcej”. W audycie sprawdza się także, czy linki odróżniają się od zwykłego tekstu nie tylko kolorem, czy mają odpowiedni kontrast, czy są wystarczająco duże na urządzeniach dotykowych i czy ikony bez tekstu mają dostępne nazwy.

Audyt obejmuje także obrazy i multimedia. Jeśli zdjęcie jest dekoracyjne, może mieć pusty tekst alternatywny, żeby czytnik ekranu nie zatrzymywał się na nim bez potrzeby. Jeśli jednak obraz niesie informację, trzeba ją opisać. Plakat wydarzenia zawierający datę, miejsce i nazwę koncertu nie może być jedynym źródłem informacji, bo dla części użytkowników będzie niewidoczny. Wideo powinno mieć napisy, a w niektórych przypadkach także transkrypcję lub audiodeskrypcję. To szczególnie ważne dla instytucji, które publikują nagrania debat, spotkań autorskich, konferencji i materiałów edukacyjnych.

W audycie strony często sprawdza się też dokumenty PDF, choć bywają traktowane jako osobny temat. Jeśli kluczowe informacje są dostępne tylko w skanie, użytkownik korzystający z czytnika ekranu może nie uzyskać z nich nic. Jeśli PDF nie ma struktury, nagłówków, prawidłowej kolejności odczytu i opisów elementów graficznych, może być formalnie plikiem tekstowym, ale nadal trudnym w użyciu. Dla wielu instytucji to jeden z największych obszarów pracy, bo przez lata publikowano skany uchwał, regulaminów, formularzy i programów.

Dobry raport z audytu powinien być użyteczny dla ludzi, którzy będą coś poprawiać. Sama lista błędów bez kontekstu szybko ląduje w folderze „kiedyś”. Raport powinien wskazywać miejsce problemu, opisać jego wpływ na użytkownika, powiązać go z odpowiednim kryterium WCAG i zaproponować sposób naprawy. Jeśli problem dotyczy przycisku bez nazwy, raport powinien powiedzieć, gdzie ten przycisk jest, jak zachowuje się dla czytnika ekranu i jaką etykietę można dodać. Jeśli problemem jest zbyt niski kontrast, warto podać konkretne kolory i wskazać bezpieczną zmianę.

Dobrze, gdy raport rozróżnia błędy krytyczne, istotne i drobne. Nie każda uwaga ma taki sam ciężar. Brak możliwości wysłania formularza klawiaturą jest poważniejszy niż nieidealny opis grafiki dekoracyjnej. Niedostępne menu główne blokuje całą stronę. Niejasny tekst linku pogarsza nawigację, ale czasem można go poprawić redakcyjnie w kilka minut. Taka hierarchia pomaga właścicielowi strony, redaktorowi albo instytucji zaplanować realne działania zamiast tonąć w długiej liście uwag.

Audyt WCAG nie powinien kończyć się poczuciem winy. Większość stron ma problemy, bo były tworzone etapami, przez różne osoby, w różnych realiach. Ważne jest, co dzieje się po audycie. Czasem wystarczy poprawić szablon WordPressa, formularze i kilka kluczowych podstron. Czasem trzeba uporządkować redakcję treści i dokumentów. Czasem lepiej zaplanować większą przebudowę, bo obecna strona technicznie utrudnia sensowne poprawki.

W Bearded Wolf audyt dostępności ma sens wtedy, gdy prowadzi do decyzji, a nie tylko do pliku z uwagami. Strona firmy, instytucji kultury czy organizacji społecznej powinna po audycie stać się bardziej czytelna, wygodniejsza i mniej wykluczająca. Można zacząć od przeglądu najważniejszych podstron, formularzy i dokumentów, a potem przejść do pełniejszej oceny. Najważniejsze, żeby sprawdzać stronę z perspektywy realnego użytkownika, nie tylko zielonych i czerwonych komunikatów w narzędziu.