Niektóre wydarzenia najlepiej opisują wyniki. Inne – ludzie.
Pierwszy dzień Międzynarodowego Festiwalu Sportu Jasło 2026 zdecydowanie należał do tej drugiej kategorii.
W tym roku po raz pierwszy dołączyłem do grona partnerów wydarzenia. Oznacza to nie tylko możliwość fotografowania zawodów, ale również aktywne uczestnictwo w przedsięwzięciu, które od lat przyciąga do Jasła młodych sportowców z różnych części Europy i świata. To także okazja, by obserwować festiwal z nieco innej perspektywy – nie tylko przez obiektyw aparatu, ale również jako część społeczności, która pomaga budować jego atmosferę. W tym miejscu muszę też wspomnieć o Dagmarze Brajtmajer, która pomaga mi ogarniać fotograficzną stronę festiwalu. Przy tak intensywnym programie, kilku lokalizacjach i wydarzeniach dziejących się niemal równolegle, praca jednego fotografa to byłoby po prostu za mało. Dzięki jej obecności możemy pokazać więcej emocji, więcej ludzi i więcej historii, które tworzą tegoroczny festiwal.
Od samego rana hale sportowe tętniły życiem. Na parkietach rozpoczęła się rywalizacja siatkarska, a młodzi zawodnicy i zawodniczki od pierwszych spotkań pokazali, że poziom tegorocznego turnieju będzie bardzo wysoki. W tegorocznej edycji uczestniczą drużyny z Polski, Słowacji, Ukrainy, Rumunii, Serbii, Norwegii, Palestyny i Kazachstanu. Dla wielu z nich przyjazd do Jasła jest nie tylko sportowym wyzwaniem, ale również okazją do poznania nowych miejsc i ludzi.
Na boiskach nie brakowało emocji. Była walka o każdy punkt, efektowne akcje, radość po zwycięskich wymianach i skupienie widoczne na twarzach zawodników jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. To jednak tylko część historii, którą można było obserwować podczas pierwszego dnia festiwalu.
Wystarczyło odejść kilka kroków od boiska, by zobaczyć coś równie ciekawego. Wspólne zdjęcia przed meczami, rozmowy pomiędzy zawodnikami różnych drużyn, wymiana przypinek, pamiątek czy kontaktów do mediów społecznościowych. Czasem rozmowy prowadzone po angielsku, czasem bardziej za pomocą gestów niż słów. Mimo różnic językowych komunikacja nie stanowiła większego problemu.
To właśnie te momenty coraz częściej przyciągały moją uwagę. Fotografując wydarzenie, łapałem się na tym, że równie interesujące jak sportowa rywalizacja są chwile pomiędzy kolejnymi meczami. Uśmiechy, spontaniczne rozmowy, wspólne fotografie czy zwykłe zainteresowanie drugim człowiekiem.
Być może właśnie dlatego takie wydarzenia mają znaczenie wykraczające daleko poza sport. Rywalizacja jest ważna, ale równie ważne jest budowanie relacji. Młodzi ludzie spotykają rówieśników z innych krajów, poznają odmienne kultury i przekonują się, że mimo dzielących ich kilometrów mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Wieczorem uczestnicy przenieśli się na jasielski Rynek, gdzie odbyło się oficjalne otwarcie festiwalu. Po godzinach spędzonych na boiskach przyszedł czas na wspólną zabawę, muzykę i integrację. Atmosfera szybko stała się swobodna, a granice pomiędzy drużynami zaczęły się zacierać.
Jeszcze kilka godzin wcześniej zawodnicy rywalizowali ze sobą po przeciwnych stronach siatki. Wieczorem wspólnie tańczyli, robili zdjęcia i poznawali ludzi, których prawdopodobnie nigdy nie spotkaliby bez sportu. Trudno było nie odnieść wrażenia, że właśnie takie chwile są jedną z najważniejszych części całego festiwalu.
Przed uczestnikami jeszcze kolejne dni rywalizacji. Będą następne mecze, walki judo, medale i klasyfikacje końcowe. Pierwszy dzień przypomniał jednak coś bardzo ważnego. Sport w swoim najlepszym wydaniu nie kończy się na wyniku.
Czasem jego najcenniejszym efektem są znajomości, wspomnienia i doświadczenia, które zostają na długo po zakończeniu zawodów.
I właśnie dlatego pierwszy dzień Międzynarodowego Festiwalu Sportu Jasło 2026 był czymś więcej niż tylko początkiem sportowej rywalizacji.


































































